<title_newspaper=Sztandar Modych> 
<title_article=Uczcie si jak najlepiej> 
<author_1=Czesaw Zieliski> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1951"> 
<month="6"> 
<date=1951-06-09> 
<period=d> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Z prawdziwym wzruszeniem czytaem wasze przemie listy, skierowana do mnie na adres; Sztandaru Modych. Ciesz si bardzo, e interesuje was moje ycie i praca. Pragn was zapewni, e nie byo ono lekkie. Moje dziecistwo nie byo tak szczliwe jak wasze. Ustrj kapitalistyczny, za czasw ktrego si urodziem, nie dba o dzieci robotnikw.. Nie mogem si uczy, jak wy teraz. Ojciec mj z powodu braku pracy musia wyjecha z kraju i uda si na poniewierk do Francji w poszukiwaniu chleba... Miaem wtedy sze lat i ju wiedziaem co to gd i ndza. Majc lat trzynacie - zaczem pracowa jako pomocnik grnika, w kopalni, nosiem codziennie na plecach materia wybuchowy (do kruszenia wgla), ktry way 30 kilogramw. Szk wieczorowych nie byo, a nauka w innych drogo kosztowaa. Ca swoj modo przepracowaam we francuskich kopalniach. Mj pot i moja krew wsiky w podziemne pokady kopalni w Wileman i Eskarpel w pnocnej Francji.
Z mojej pracy i z mojej mki yli i tuczyli si francuscy kapitalici, buruje i obszarnicy. Oni korzystali z owocw mojego trudu, a robotnicy i cay nard y w ndzy.
Pamitajcie o tym, drogie dzieci, e to, czym jestem teraz, zawdziczam naszemu ustrojowi, naszej Ojczynie, naszej Polsce Ludowej. Ona zrobia ze mnie czowieka, Ona odkrya we mnie wszystkie moje zdolnoci twrcze, dla niej zrobiem te wszystkie ulepszenia i racjonalizatorstwa, dla niej przekraczaem normy, dla niej wicej dawaem wgla, aeby dymiy kominy naszych fabryk, aby pdziy po szynach pocigi z ceg i wapnem do Nowej Huty, aby w naszych domach i szkoach byo ciepo i przyjemnie.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>